60 dni od faktury czy od dokumentów CMR? Terminy płatności w transporcie a zatory płatnicze
„Termin płatności: 60 dni od otrzymania faktury wraz z kompletem oryginalnych dokumentów transportowych”.
Z takim postanowieniem spotkał się zapewne niejeden przewoźnik współpracujący z dużymi firmami spedycyjnymi i logistycznymi.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się prawidłowe. Ustawa przewiduje przecież maksymalny 60-dniowy termin płatności, a w zleceniu również wpisano 60 dni.
Problem pojawia się jednak przy odpowiedzi na inne pytanie:
od którego dnia te 60 dni jest liczone?
Jeżeli firma spedycyjna otrzymała fakturę, ale zgodnie ze zleceniem rozpoczyna liczenie 60 dni dopiero kilka lub kilkanaście dni później – po otrzymaniu oryginału CMR lub kompletu innych dokumentów – rzeczywisty termin zapłaty może wynosić nie 60, lecz 70, 80, a czasami jeszcze więcej dni od otrzymania faktury.
W relacji, w której dłużnikiem jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem przewoźnik posiadający status mikro-, małego lub średniego przedsiębiorcy, taka praktyka może być sprzeczna z ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych.
60 dni to nie tylko długość terminu
Podstawowe znaczenie ma art. 7 ust. 2a ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych.
Jeżeli dłużnikiem jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem mikro-, mały albo średni przedsiębiorca, termin zapłaty nie może przekraczać 60 dni liczonych od dnia doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku potwierdzających dostawę towaru albo wykonanie usługi.
Przepis określa więc dwie rzeczy:
- maksymalną długość terminu – 60 dni;
- zdarzenie, od którego termin jest liczony – co do zasady doręczenie faktury lub rachunku potwierdzającego wykonanie usługi.
To drugie zagadnienie bywa pomijane w praktyce.
Nie wystarczy zatem wpisać do zlecenia transportowego „60 dni”, aby automatycznie uznać, że postanowienie jest zgodne z ustawą.
Trzeba jeszcze sprawdzić, od jakiego zdarzenia zleceniodawca liczy te 60 dni.
Popularna klauzula w zleceniach transportowych
W praktyce przewozowej można spotkać postanowienia podobne do następującego:
„Termin płatności wynosi 60 dni od dnia otrzymania prawidłowo wystawionej faktury wraz z kompletem oryginalnych dokumentów transportowych”.
Jednocześnie zlecenie może zobowiązywać przewoźnika do:
- przesłania skanu CMR bezpośrednio po rozładunku,
- przesłania faktury elektronicznie,
- przekazania pozostałej dokumentacji przewozowej,
- a następnie przesłania pocztą oryginałów CMR i innych dokumentów.
Powoduje to istotny problem.
Załóżmy, że:
1 czerwca – wykonano przewóz,
2 czerwca – spedytor otrzymał fakturę i skan CMR,
12 czerwca – do spedytora dotarł pocztą oryginał CMR.
Jeżeli zgodnie z warunkami zlecenia spedytor rozpocznie liczenie 60 dni dopiero 12 czerwca, rzeczywisty termin płatności zostanie przesunięty o dodatkowe 10 dni.
Formalnie nadal będzie mówił o „60 dniach”.
Faktycznie przewoźnik będzie jednak czekał na wynagrodzenie dłużej niż 60 dni od doręczenia faktury.
Czy można w ten sposób przesunąć ustawowe 60 dni?
W przypadku relacji duży przedsiębiorca – MŚP zasadniczo nie można za pomocą konstrukcji umownej dowolnie przesunąć początku biegu maksymalnego terminu zapłaty.
Bardzo wyraźne stanowisko w tej kwestii prezentuje Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
W decyzji nr DWZ-11/2025 z 29 września 2025 r. Prezes UOKiK zwrócił uwagę, że regulacje ustanawiające maksymalne terminy zapłaty określają nie tylko ich maksymalną długość wynoszącą 60 dni, ale również zdarzenia, od których należy liczyć początek biegu tych terminów.
Ma to ogromne znaczenie dla branży transportowej.
Nie można bowiem osiągnąć rezultatu zakazanego przez ustawę poprzez prostą zmianę punktu początkowego terminu.
Jeżeli byłoby to dopuszczalne, ochrona przewidziana przez ustawę stałaby się w znacznej mierze iluzoryczna.
Duży przedsiębiorca mógłby przecież ustalić:
„60 dni od otrzymania oryginału CMR”,
„60 dni od zatwierdzenia dokumentacji”,
„60 dni od zarejestrowania dokumentów w systemie”,
czy nawet
„60 dni od zakończenia wewnętrznej weryfikacji dokumentów”.
W rezultacie ustawowe 60 dni można byłoby faktycznie wydłużać o kolejne tygodnie.
Co dzieje się z postanowieniem umowy sprzecznym z ustawą?
Odpowiedź znajduje się w art. 13 ust. 2 ustawy.
Jeżeli postanowienie umowy ustala termin zapłaty z naruszeniem ustawowych ograniczeń, zastosowanie znajduje termin wynikający z ustawy.
Nie oznacza to zatem, że przewoźnik musi zaakceptować wydłużony termin tylko dlatego, że takie postanowienie znajdowało się w przyjętym zleceniu transportowym.
Potwierdza to praktyka Prezesa UOKiK.
W decyzji DZP-33/2025 organ badał transakcje z kontrahentami posiadającymi status MŚP, w których umowne terminy przekraczały 60 dni od doręczenia faktury.
Prezes UOKiK zastosował art. 13 ust. 2 ustawy i zastąpił wadliwe terminy umowne terminem 60 dni liczonym od daty doręczenia faktury.
Co szczególnie istotne, właśnie względem tak ustalonego terminu UOKiK obliczał następnie liczbę dni opóźnienia.
A co z obowiązkiem przekazania oryginału CMR?
Trzeba tutaj rozdzielić dwie kwestie.
Pierwszą jest obowiązek przekazania dokumentów transportowych.
Drugą jest termin zapłaty wynagrodzenia za wykonaną usługę.
Zlecenie transportowe może oczywiście nakładać na przewoźnika obowiązek przekazania określonych dokumentów. Dokumentacja transportowa ma ogromne znaczenie dla rozliczenia przewozu, potwierdzenia prawidłowego wykonania usługi czy dalszych rozliczeń spedytora z jego klientem.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że każde postanowienie dotyczące dokumentacji pozwala przesunąć początek ustawowego maksymalnego terminu płatności.
Szczególnie wątpliwa jest sytuacja, w której spedytor:
- wie, że przewóz został wykonany,
- otrzymał fakturę,
- otrzymał elektroniczną kopię CMR potwierdzającą wykonanie przewozu,
- a mimo to rozpoczyna liczenie kolejnych 60 dni dopiero od późniejszego otrzymania papierowego oryginału dokumentu.
W takiej sytuacji należy zbadać zgodność przyjętego sposobu obliczania terminu z ustawą.
Trzeba pamiętać o wyjątkach
Nie w każdej transakcji 60 dni będzie automatycznie liczone od dnia otrzymania faktury.
Ustawa przewiduje szczególne reguły.
Przykładowo, jeżeli nie jest możliwe ustalenie daty otrzymania faktury albo faktura została doręczona przed dostawą towaru lub wykonaniem usługi, znaczenie może mieć art. 7 ust. 4 ustawy.
Odrębne zasady dotyczą również sytuacji, gdy strony rzeczywiście przewidziały procedurę badania zgodności towaru lub usługi z umową – reguluje to art. 9 ustawy.
Dlatego każdą umowę należy przeanalizować indywidualnie.
Samo nazwanie obowiązku przesłania CMR „weryfikacją dokumentów” nie oznacza jednak automatycznie, że mamy do czynienia z ustawową procedurą badania usługi pozwalającą zastosować odmienny sposób obliczania terminu.
Dlaczego ustawodawca ograniczył terminy płatności?
Problem nie jest wyłącznie teoretyczny.
Firma transportowa musi na bieżąco finansować m.in.:
- paliwo,
- wynagrodzenia kierowców,
- leasing pojazdów,
- ubezpieczenia,
- opłaty drogowe,
- serwis i naprawy,
- podatki i składki.
Jeżeli duży kontrahent płaci po 70, 80 czy 90 dniach, mimo formalnego wpisania do umowy „60 dni”, w praktyce część swojej działalności finansuje środkami należnymi mniejszemu przedsiębiorcy.
To właśnie jeden z mechanizmów prowadzących do powstawania zatorów płatniczych.
UOKiK może zainteresować się praktyką dużego przedsiębiorcy
Przestrzeganie przepisów dotyczących zatorów płatniczych nie jest pozostawione wyłącznie sporom pomiędzy przedsiębiorcami.
Prezes UOKiK prowadzi postępowania dotyczące nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych i może nakładać na przedsiębiorców kary pieniężne.
Co istotne z punktu widzenia przewoźnika, każdy może zawiadomić UOKiK o podejrzeniu występowania nadmiernych opóźnień w płatnościach.
Dlatego szczególne znaczenie mogą mieć sytuacje, w których określona klauzula dotycząca terminu zapłaty nie występuje w jednym indywidualnym zleceniu, ale stanowi element standardowych warunków współpracy dużej firmy spedycyjnej z setkami przewoźników.
Przesunięcie terminu o 10 czy 15 dni przy jednej fakturze może wydawać się nieznaczne.
Jeżeli jednak ten sam mechanizm jest stosowany wobec setek lub tysięcy faktur, jego skala finansowa może być zupełnie inna.
Faktura wymagalna – co może zrobić przewoźnik?
Jeżeli termin wynikający z ustawy już upłynął, warto przede wszystkim ustalić:
kiedy wykonano usługę, kiedy doręczono fakturę, kiedy przekazano dokumentację transportową i od jakiego dnia spedytor faktycznie oblicza termin płatności.
Jeżeli okaże się, że zastosowany termin narusza przepisy ustawy, może powstać prawo do żądania nie tylko należności głównej.
Wierzycielowi mogą przysługiwać również odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych oraz ustawowa rekompensata za koszty odzyskiwania należności.
W przypadku praktyki mającej szerszy charakter można również rozważyć zawiadomienie Prezesa UOKiK.
60 dni nie może oznaczać w praktyce 80 dni
Najważniejszy wniosek dla przewoźników jest prosty:
nie należy patrzeć wyłącznie na liczbę dni wpisaną w zleceniu transportowym.
Trzeba również sprawdzić, od kiedy te dni są liczone.
W relacji, w której duży przedsiębiorca jest dłużnikiem, a przewoźnik posiada status MŚP, ustawowe ograniczenie do 60 dni nie powinno być obchodzone poprzez przesuwanie początku terminu na moment późniejszego otrzymania oryginału CMR, kompletu dokumentów czy zakończenia wewnętrznej procedury księgowej.
Stanowisko Prezesa UOKiK potwierdza, że maksymalny termin płatności obejmuje zarówno jego długość, jak i ustawowo określony moment rozpoczęcia jego biegu.
Jeżeli zatem spedytor twierdzi, że ma jeszcze czas na zapłatę, ponieważ „60 dni liczymy dopiero od otrzymania oryginałów dokumentów”, warto sprawdzić, czy rzeczywiście pozwalają mu na to przepisy ustawy.
Masz problem z terminem płatności za wykonany transport?
Jeżeli zleceniodawca uzależnia rozpoczęcie 60-dniowego terminu płatności od otrzymania oryginału CMR lub innych dokumentów albo odmawia zapłaty pomimo upływu terminu, warto przeanalizować treść konkretnego zlecenia transportowego oraz daty doręczenia faktury i dokumentów.
W określonych przypadkach termin wskazywany przez zleceniodawcę może być niezgodny z przepisami ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych.
Prowadzę kancelarię w Mszczonowie. Zajmuję się windykacją należności i stałą obsługą firm — a ponieważ mam też uprawnienia doradcy podatkowego, patrzę na sprawę od razu z obu stron. Sprawy prowadzę także zdalnie, w całej Polsce.
Zadzwoń: 501 665 682